2006-12-10 12:37:11 >> See no evil... Feel no evil... Speak no evil... Hear no evil...Niedziela jak tysiące innych niedziel. Leniwa, ospała, nie do końca przytomna. Zupełnie jak ja w tej chwili. A wspomnienia nie zawsze są dobre i pożądane... Może gdyby wreszcie spadł śnieg to coś by się odrobinę zmieniło, więcej optymizmu tchnęło w te cholernie szare dni. Ale nie, bo przecież po co... deszcz, błoto i zgniłe liście też są ok. Kolejny papieros, kolejny kubek kawy, cztery ściany a w nich ja. Sama jak ten palec. Niby lubię samotność, poczucie nieskrępowania i nutkę indywidualizmu, ale nie w takich momentach. Teraz przydałby się ktoś, w czuje ramiona mogłabym się wtulić, poczuć zapach perfum i tak usnąć. Jednak życie zagmatwane było, jest i zapewne będzie, to nie dane mi jest przeżywanie tego typu rozkoszy cielesnych. Pozostaje tylko papieros i ta cholerna kawa... p.s. przygarnie ktoś pieprzonego kropka na okres jesienno-zimowy?? kropek bezproblemowy jest... mało je, sprząta po sobie i po innych, nie zajmuje dużo miejsca, chyba jest niegłupi [tak twierdzą inni, kropek powstrzymuje się od komentarza], lubi ładnie pachnieć i wyglądać, więc robi wszystko, żeby tak było. Czego chcieć jeszcze? skomentuj (1) |
|
|||||||