*
des by: sandra
powered by: blog.pl
so sexy...



2008-12-09 18:51:50 >> Dawno temu i nieprawda...

Dawno... To fakt. Jednak wróciłam. Stare przyzwyczajenia prędzej czy później dają o sobie znać. Chwila stabilizacji zawsze pozostaje tylko chwilą. To co jest stabilne nigdy nie będzie ekscytujące, a tego potrzebuję jak powietrza. Tego dreszczyku emocji, odrobiny niepewności, niekiedy cholernego trzęsienia ziemi. Żaden facet nie jest w stanie mi tego dać na dłuższą metę, niestety...

Co się ze mną działo jak mnie nie było? Wiele. Kolejne zmiany stylu. Kolejne przelotne znajomości. I coś, nad czym zastanawiałam się ładnych kilka lat, a na co zdecydowałam się niedawno. Rozbierana sesja. Opublikowana szerszej publiczności. Niby zawsze zdawałam sobie sprawę ze swojej atrakcyjności ale nigdy nie podejrzewałabym, że aż tak na facetów może zadziałać moje odsłonięte biodro czy pośladek... Miło połechtane ego, bardzo miło.

Taka moja natura, chyba nigdy mi to nie przejdzie. Kolejna 'ofiara' została przeze mnie namierzona. Młodszy. Niby tylko rok ale... mi to zdecydowanie w niczym nie przeszkadza. Tym bardziej, że chyba jest ciut nieśmiały. Od kilku miesięcy widujemy się przynajmniej raz w tygodniu [niestety na bardzo neutralnym gruncie] a za każdym razem jak Go poproszę o ognia to tak rozkosznie się peszy i spuszcza wzrok. Łakomy kąsek, zaiste.

Szczerą miłością pokochałam spodnie tak obcisłe jak druga skóra, wysokie szpilki i krwistoczerwone usta...


Tagi: kobieta, romans, seks, pożądanie, uwodzenie, erotyka
skomentuj (1)




2007-11-04 19:14:01 >> What else?

Kucie is my life. Hmmm... raczej nie. Nie umiem kuć pomimo szczerych chęci. a efekty jakie?? raz się uda a raz nie, płakać z tego powodu nie będę.

Była impreza. Znalazłam się na niej w iście przypadkowy sposób. Znajomy poznany na innej potupajce mnie zaprosił na imprezę do akademika, którą organizował jego kumpel. No ok, pójść mogę, zawsze można się zmyć. Wchodzę, cholera, nikogo nie znam. Nawet nie bardzo jest się do kogo odezwać bo to sami humaniści i gadają o jakichś swoich uczelnianych problemach [sic!]. Siedzę, sączę drinka zajęta swoimi myślami. Wchodzi on. Początkowo nawet go nie zauważyłam, ale kiedy już się to stało to nie mogłam oderwać wzroku. Jak mało kiedy-było na co, a raczej na kogo, popatrzeć. Wysoki, zgrabne, lekko umięśnione ciało, ciemniejsza karnacja, czekoladowe lśniąe włosy, gładka cera... Ciężko było mi opanować targające mną emocje. Wyglądał powalająco. I był tego świadomy. Brylował między napalonymi laskami gotowymi skoczyć w ogień na jego skinienie. Z racji tego, że tłoku nie lubię, wyszłam do kuchni zapalić. Palę sobie wychylona przez okno aż tu nagle z zadumy wyrywa mnie banalne zdanie 'masz może poczęstować papierosem?'. Odruchowo sięgnęłam do torebki i w momencie gdy się odwróciłam - zamarłam. Był ostatnią osobą, której bym się tutaj spodziewała. Palenie jednak nie zawsze szkodzi. Drzwi od kuchni zablokowane były na dobrą godzinę... A w tym tygodniu znowu mamy się spotkać.


skomentuj (0)




2007-09-18 16:37:48 >> Want to rent a bitch?

Długa nieobecność. Owszem, ponoć zdarza sie nawet najlepszym. Shit happens.

Summer time. Wakacje, wakacje i prawie po wakacjach, uczelniany kierat powraca. Letnie romansy to chyba normalka. Miło, szybko i intensywnie. Pozostają wspomnienia i zero żalu czy tęsknoty. Układ idealny? Na to wygląda.

Już jakis czas temu zastanawiałam się, jak to jest być taką exclusive escort girl... Eleganckie lokale, faceci pod krawatem, szpilki, high class kiecka, drogie perfumy i ona, powalająca swą osobą wszystkich samców dookoła. W głębi duszy pożerają ją bez wstępnej obróbki, jednak boją się nawet odezwać ze strachu, że się ośmieszą, że zmiecie ich z powierzchni ziemi swoją elokwencją, intelektem i ogólnie pojętym obyciem. Marzą choćby o krótkiej chwili spędzonej z nią sam na sam, lecz panicznie boją się mrożącego spojrzenia spod olśniewających rzęs i krótkiego acz treściwego 'nie' z jej ust.


skomentuj (0)




2006-12-10 12:37:11 >> See no evil... Feel no evil... Speak no evil... Hear no evil...

Niedziela jak tysiące innych niedziel. Leniwa, ospała, nie do końca przytomna. Zupełnie jak ja w tej chwili. A wspomnienia nie zawsze są dobre i pożądane... Może gdyby wreszcie spadł śnieg to coś by się odrobinę zmieniło, więcej optymizmu tchnęło w te cholernie szare dni. Ale nie, bo przecież po co... deszcz, błoto i zgniłe liście też są ok.
Kolejny papieros, kolejny kubek kawy, cztery ściany a w nich ja. Sama jak ten palec. Niby lubię samotność, poczucie nieskrępowania i nutkę indywidualizmu, ale nie w takich momentach. Teraz przydałby się ktoś, w czuje ramiona mogłabym się wtulić, poczuć zapach perfum i tak usnąć. Jednak życie zagmatwane było, jest i zapewne będzie, to nie dane mi jest przeżywanie tego typu rozkoszy cielesnych. Pozostaje tylko papieros i ta cholerna kawa...

p.s. przygarnie ktoś pieprzonego kropka na okres jesienno-zimowy?? kropek bezproblemowy jest... mało je, sprząta po sobie i po innych, nie zajmuje dużo miejsca, chyba jest niegłupi [tak twierdzą inni, kropek powstrzymuje się od komentarza], lubi ładnie pachnieć i wyglądać, więc robi wszystko, żeby tak było. Czego chcieć jeszcze?


skomentuj (1)




2006-12-05 00:01:15 >> You can hate me now...

Jest wetka a ja na niej. Ilość wypalanych dziennie papierosów wzrasta niewspółmiernie do stanu mojej wiedzy. Prędzej umrę na raka płuc niż zostanę lek. wet.
Aby dopełnić tę czarę rozkoszy - obiektów wybitnych godnych mojej uwagi stwierdzam na roku brak totalny. Na wydziale również.
Szcęście me, że na grupę ogólnie narzekać nie mogę. Ludzie jak najbardziej pozytywni.

Reasumując:
chłopa...seksu...i niech mnie wreszcie puści na anatomii.


skomentuj (0)




2006-09-25 22:55:33 >> Cause she's eveything I'm not...

Praktycznie juz po wakacjach. Mijały różnie - wzloty przeplatane upadkami. Zyskałam wielu przyjaciół i wiele się nauczyłam o ludziach, o życiu, o samej sobie.
Zdarzył się przelotny, tygodniowy romans. Było naprawdę miło, do tej pory pozostajemy w przyjacielskich stosunkach ;)
Zdarzyło się też coś z większego porywu serca. Z początku byłam nieufna, jak nigdy. W momencie, gdy dałam się oswoić, dostałam nożem prosto w serce... Dosłownie bratnia dusza. Podobne poglądy, wiele podobnych przeżyć i doświadczeń, nawet podobnej muzyki słuchamy... Zeszły tydzień minął pod znakiem słodkich pocałunków, splecionych dłoni, czułch objęć, szczerych i długich rozmów. Usłyszałam wiele pięknych słow. Za wiele. Może gdyby nie to, że w końcu w nie uwierzyłam, to bym tak teraz nie przeżywała tego wszystkiego.
Kto normalny wraca do byłej, która zdradzała i zdradza dalej? Chyba nikt... a On jednak wrócił. Może bym to zrozumiała, gdyby była jakaś piękna - nie jest. Jest bardziej niż przeciętna. Może, gdyby była wspaniała z charakteru, nieziemsko inteligentna czy coś - też nie jest.
Nawet chyba nie tyle zabolał mnie sam fakt, że wyszło jak wyszło, co raczej sposób w jaki to się stało i do kogo poleciał... To mi najzwyczajniej w świecie uwłacza jako przedstawicielce płci pięknej.


skomentuj (0)




2006-07-13 10:46:32 >> Life goes on.

Jak dobrze mieć przyjaciół, którzy wspierają w ciężkich chwilach <3

Przeżyłam jak widać na załączonym obrazku. Co bynajmniej nie znaczy, że wszystko jest kul zajebiście, bo dalej tęsknię. Tak to ja już mam - jak kogoś pokocham, to ten ktoś wyjeżdża na drugi koniec Europy. To jakieś pieprzone fatum czy co do cholery?!?

I nawet nie mogę się porządnie upić ani papierosa zapalić na odstresowanie, bo przekłułam język. W domu wszyscy stwierdzili, że jestem nienormalna [poza chrzestnym]. Boli nieziemsko, spuchnięty mam tak, że ledwo jem i mówię, a jak już mi się uda coś powiedzieć, to seplenię. Cóż, sama tego chciałam...

Rekrutacja na studia pełną parą. W Lublinie już złożone, został tylko UMCS. Dzisiaj wyślę do Szczecina, jutro do warszawy. Może gdzieś się dostanę...


skomentuj (0)